„Coś się kończy, coś się zaczyna”. Czyli od czego zacząć czytanie polskiej fantastyki, jak nie od Wiedźmina? - Pomia.pl - Portal Pozytywnych Treści
reklama
Witaj, życzymy dobrego dnia, dziś 18 Wrzesień 2021    |    Pamiętaj o życzeniach imieninowych dla: Irena, Stanisław, Józef
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

„Coś się kończy, coś się zaczyna”.
Czyli od czego zacząć czytanie polskiej fantastyki, jak nie od Wiedźmina?

Mimo ponad dwudziestu lat, które minęły od pierwszego wydania Ostatniego życzenia Andrzeja Sapkowskiego, autor cieszy się niezmienną popularnością i chociaż wydał on również inne, nie związane ze światem wiedźmina książki, to właśnie z nimi jest najbardziej kojarzony. Jeżeli komuś nie wystarcza zachęta znajomego, czy przeczytanie jednej recenzji, śmiało można wyszukać fora, gdzie internauci dzielą się opiniami. Zdecydowana większość wypowiada się zachęcająco, czasami tylko znajdzie się wyjątek potwierdzający regułę. Sukces Sapkowskiego przypieczętowało stworzenie mającej miliony fanów gry komputerowej i przetłumaczenie książek na języki angielski, hiszpański, litewski i inne.

Łódzki autor wykreował w swoich książkach postać niepowtarzalną. Geralt z Rivii jest cyniczny, stroni od ludzi, uważa że każdy z nich jest ślepo uprzedzony i często ma gorszą naturę od potworów, za zabicie których mu płacą. Nie można sobie jednak wyobrazić, żeby zamiast niego w miejsce głównego bohatera wstawić rycerskiego, przystojnego księcia z bajki. Ma za to wszystko czego potrzeba do przeżycia w tak nieprzyjaznym świecie – umiejętność walki, szybkość, pionowe źrenice, które pozwalają widzieć w nocy, odporność na trucizny, znajomość znaków magicznych i spryt.

W Ostatnim życzeniu oraz Mieczu przeznaczenia przedstawione są jego losy w kilku zamieszczonych tam opowiadaniach. Geralt styka się m. in. ze złotym smokiem, którego broni przed łowczymi, strzygą, królewską księżniczką zamienioną w potwora, którą udaje mu się odczarować, dżinem, niszczącym całe miasto, z którym walczy wraz z miejscową wiedźmą. Przy okazji kolejnych wątków poznajemy drugoplanowe postaci, które pojawiają się do końca serii – rozśpiewany casanova, czyli wędrowny trubadur Jaskier, czarodziejka Yennefer z Vengerbergu, krasnolud Yarpen Zigrin i jego kompani oraz księżniczka Ciri, spełnienie Prawa Niespodzianki. Następne części są już pisane w charakterze powieści i rozwijany jest główny wątek, losów małej Ciri, która jest spełnieniem przepowiedni Itliny.

Nie bez przesady można stwierdzić, że język powieści jest wciągający na tyle, że można skończyć pierwszy tom w jeden dzień. A dalej? W ciąga równie mocno. Lekkie pióro, kąśliwy humor, inteligentnie sklejona fabuła, barwny opis świata przedstawionego, nawiązania do polskiej kultury (parodia przysłów) to właśnie zapewnia Wiedźminowi popularność. A w sieci krążą dzięki temu niemal filozoficzne, rozbrajające cytaty. Kilka z nich:

Świat się zmienia, słońce zachodzi, a wódka się kończy.

Lepiej bez celu iść naprzód niż bez celu stać w miejscu, a z pewnością o niebo lepiej, niż bez celu się cofać.

Rycerz bez blizny to k*tas nie rycerz.

Król bezgranicznie kochał swą małżonkę, królową, a ona całym sercem kochała jego. Coś takiego musiało skończyć się nieszczęściem.

- Postęp - rzekł Yarpen wreszcie - jest jak stado świń. I tak należy na ów postęp patrzeć, tak go należy go oceniać. Jak stado świń łażących po gumnie i obejściu. Z faktu istnienia tego stada wypływają rozliczne korzyści. Jest golonka. Jest kiełbasa, jest słonina, są nóżki w galarecie. Słowem, są korzyści! Nie ma co tedy nosem kręcić, że wszędzie nasrane.

Dla płci żeńskiej zachętą też może być skomplikowany wątek miłosny i trafne uwagi o istocie związków, czego większość nie spodziewałaby się w książce tego gatunku.

Pozostaje mi więc wyrazić swoje ostatnie życzenie – oby Wiedźmin wpadł wam w ręce jak najszybciej.

 

 K. Wróbel


reklama
 
 

© 2011-2015 POMIA.pl Portal Pozytywnych Treści - Wszystkie prawa zastrzeżone