100 lat samotności - Pomia.pl - Portal Pozytywnych Treści
reklama
Witaj, życzymy dobrego dnia, dziś 18 Wrzesień 2021    |    Pamiętaj o życzeniach imieninowych dla: Irena, Stanisław, Józef
Gwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywnaGwiazdka nieaktywna
 

100 lat samotności to powieść napisana przez laureata nagrody Nobla, kolumbijskiego pisarza Gabriela Garcíę Márqueza. Jest to świetna okazja, żeby wyjść poza to co modne, co często jest synonimem do amerykańskie i poszerzyć nieco swoje czytelnicze horyzonty. A wielu przyzna, że jeśli chodzi o Amerykę Południową znają tylko wypluwającego wciąż to nowe bestsellery Paulo Coelho. Oprócz tego może klika nazwisk, ale tego uświadczymy w niewielu przypadkach. Márqueza znamy, ale najczęściej z Miłości w czasach wielkiej zarazy. A co z resztą? Może warto czasem zapuścić się w kręgi takiej przykładowo literatury kolumbijskiej i oczami wyobraźni dotknąć obcego nam na co dzień miejsca z drugiego końca świata?

Tytuł odnosi się mniej więcej do czasu, w ciągu którego rozgrywają się niezwykłe wydarzenia, kojarzące się może poniekąd z mitem czy bajką (choć chyba taką dla dorosłych). Lecz to nie wszystko, bo jak pokazuje nam cała opowieść – historia zatacza koło. I członkowie rodu Buendía, odczuwają na sobie skutki trzech cech i skłonności, które zrodziły się z dziada pradziada, właściwie nie wiadomo dlaczego. Uporczywe nadawanie w kółko tych samych imion: Aureliano, José Arcadio, Remedios czy Amaranta to w zasadzie nic groźnego. Piętno samotności, które towarzyszyło każdemu członkowi rodziny, było czymś z czym jedni radzili sobie lepiej drudzy gorzej. Jednak to, co spowodowało ich fatalny koniec to fatum kazirodztwa. W jakiś niewytłumaczalny sposób niektórzy członkowie rodziny pałali do swoich ciotek, kuzynów lub przyszywanych braci miłością gwałtowną i przypieczętowaną potem małżeństwem. Choć nikt z nich nie rodził się, wbrew obawom żony pierwszego Jose Arcadia Buendíi – Urszuli, ze świńskimi ogonkami. No, prawie nikt.

Mimo tych wszystkich skaz doszli daleko, tworząc nową osadę, a potem miasto, najpotężniejsze i najprężniej rozwijające się w okolicy – Macondo. W różnych okresach, po przejściach związanych z wojną domową (w której brali udział niektórzy z bohaterów), zbudowano kolej i założono plantację niezwykłego gatunku bananów, przez który ze Stanów Zjednoczonych zjechało się wiele setek robotników i zarządców. W domu rządziła Urszula, dopóki stan zdrowia i zwykła starość nie przeszkodziły jej w tym. Rozbudowywano go i upiększano, a sam ród Buendíów stał się bogaty. Oczywiście do czasu. Po osiągnięciu szczytu, wszystko nagle zmieniło kierunek i pędziło ku samozagładzie. Każdego z nich czekał swój przykry koniec. Założyciela Macondo, pierwszego José Arcadio dopadło szaleństwo, na które nikt nie miał lekarstwa. Przywiązany został więc do drzewa i tam pozostał, aż do momentu kiedy było z nim naprawdę źle i przeniesiony do domu, umarł. Urszula dożyła sędziwego wieku 120 lat i umarła zapomniana przez wszystkich domowników. Ich syn, Aureliano skończył w podobny sposób, wcześniej wycofując się kompletnie z życia i obcowania z ludźmi. Tak to trwało, aż do ostatniego Aureliana, który jako jedyny odszyfrowuje proroctwo pozostawione przez Melquíadesa, po czym ginie, pieczętując je ostatecznie.

Melquíades jest wierzchołkiem góry fantastycznych wydarzeń w tej historii. Wielokrotnie odwiedzał on Buendíów, ze względu na przyjaźń głowy rodziny i ich wspólne zainteresowanie alchemią. Jednak nie był zwykłym Cyganem, jak reszta jego kompanów, a kimś kto ponoć przeżył niejedną zarazę i śmierć zadaną mu osobiście. Potrafił zestarzeć się z niebotyczną prędkością, a następnie odmłodnieć w jeszcze szybszym tempie. Jego manuskrypty były zagadką dla wszystkich męskich potomków rodziny. Co jeszcze nadzwyczajnego można było spotkać w Macondo? Przede wszystkim duchy zmarłych przodków przechadzające się po domostwie, kontynuujące swe obsesje również po śmierci. Wniebowstąpienie Pięknej Remedios, istoty przez którą wielu zamęczyło swoje serca na śmierć, a która zupełnie nie była świadoma wrażenia jakie wywołuje.

Historia – wielowątkowa, więc czytelnicy z tendencją do obierania ulubionego bohatera i kibicowania mu niezależnie od wydarzeń, mogą być nieco zdziwieni, kiedy ich bohater dokona żywota po zaledwie kilkudziesięciu stronach. Klimat – niezapomniany, mityczny, niepowtarzalny ze względu na scenerię, o której nie zdarza się czytać w obecnie modnych książkach. Dialogi – niewiele i to sprawia, że 100 lat samotności nie połyka się w dwa dni. Nie uznam tego za wadę z prostej przyczyny, która dotyczy przynajmniej części bibliofilów. Czytając szybko książkę, w której sytuacja jest odwrotna i dialogi dominują, po przeczytaniu pojawiają się dwie dolegliwości – niedosyt, że trwało to tak krótko i natychmiastowy proces zapominania, od szczegółów do całości. A gdy przychodzi taki moment, kiedy próbujemy ją komuś polecić to na pytanie „dlaczego?”, nie jesteśmy w stanie podać żadnych argumentów. Nie licząc „bo była fajna”. Czy komuś to wystarczy?

Márquezowi napisanie tej książki zajęło dwadzieścia lat. Po jej lekturze wcale już mnie to nie dziwi. Spisanie zasłyszanej od dziadka historii to jedno, ale on sięgnął wyżej i zrobił to w tak wyjątkowy sposób, że jestem pewna iż nie zanudzi, a wciągnie. Jego kunszt pisarski nie pozwala zagubić się ani pomylić bohaterów, choć mają przecież wciąż te same imiona. Występują w niej także nawiązania do Biblii. Rzadko wykorzystywany jest w literaturze motyw kazirodztwa. I nie bez powodu, przeciętny czytelnik nie miałby ochoty na czytanie o perwersjach (ale czy na pewno, skoro 50 twarzy Greya jest tak popularne?). W tym szczególnym przypadku sprawy mają się inaczej i znajdziemy tylko opis zwyczajnego uczucia między dwojgiem ludzi. Miłości, tyle że pechowej, niewłaściwej i niosącej zgubę, w każdym pokoleniu, za każdym razem.

Z pewnością nie będzie to lekki kąsek, ale gra warta jest świeczki. Doradzam i zachęcam – czy słusznie, polecam przekonać się samemu.

 

K. Wróbel


reklama

Menu

Regiony

Portal

 
 

© 2011-2015 POMIA.pl Portal Pozytywnych Treści - Wszystkie prawa zastrzeżone